efte

 

doc review tematy

Page history last edited by ewa 3 yrs ago

doc review

 

 

    • GMO

 

    • Jedzenie

 

    • Ciuchy **

 

http://www.fashionet.pl polski serwis branży tekstylnej

 

Polska Izba Przemysłu Tekstylnego (wywiad z Bogumiłem Świderskim http://www.fashionet.pl/?sid=wywiady&pp=2&view=71 )

- „Kładziemy duży nacisk na ochronę rynku krajowego, a także na promocję polskich towarów za zagranicą.”

- „Innym problemem jest import odzieży używanej, w skali, która mniej więcej równa się potencjałowi wytwórczemu całego przemysłu.”

- „Wiele polskich firm odzieżowych szyje dla Włochów, Francuzów, Niemców. Oczywiście nie występują oni pod własną marką, ale sprzedają swoją produkcję pod znakiem wielu renomowanych firm światowych. Jesteśmy konkurencyjni pod względem fachowości, parametrów jakościowych, a także kosztów pracy, które w niektórych regionach są bardzo niskie. Jeszcze dzisiaj średnia płaca w przemyśle lekkim to jest zaledwie 70 proc. płacy średniej krajowej, np. w Kaliszu szwaczki pracują po 10 godz. za 800 zł.”

„Strategia dla przemysłu lekkiego na lata 2000-2005” ?

 

Instytut Badań nad Przedsiębiorczością i Rozwojem Ekonomicznym (Łódź) http://www.eedri.pl

http://www.texplus.pl projekt podnoszenia umiejętności kadr przemysłu tekstylnego w celu zwiększenia konkurencyjności, współfinansowany z EFS (Łódź)

 

Konkurs „Przedsiębiorstwo Fair Play” http://przedsiebiorstwo.fairplay.pl, organizowany przez Fundację "Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym"

W rozpatrywaniu zgłoszeń brano pod uwagę miedzy innymi to, czy przedsiębiorstwa:

 stworzyły swoim pracownikom warunki sprzyjające zarówno efektywnej pracy jak i rozwojowi zawodowemu

 są wrażliwe na potrzeby środowiska lokalnego

 terminowo wywiązują się ze zobowiązań wobec skarbu państwa

 uczciwie i rzetelnie reklamują się, jednocześnie nie dyskredytując konkurencji

 postępują rzetelnie wobec swoich klientów

 potrafią usatysfakcjonować jakością oferowanych produktów i usług najbardziej wymagających odbiorców

 ułożyły sobie współpracę z kontrahentami i nie miały zaległości w regulowaniu wobec nich należności

 ich działalność jest przyjazna dla środowiska naturalnego

 aktywnie uczestniczą w przedsięwzięciach charytatywnych

 

· "Moda" Sp. z o.o. (Koszalin)

· "Alles" PPHU Producent Bielizny (Głowno)

· "Petra" Zakład Odzieżowy (Zielona Góra)

· "Ariadna" SA Fabryka Nici (Łódź)

· "Ewiton" PPHU (Łódź)

· "Modesta" Przedsiębiorstwo Konfekcyjne (Ozorków)

· "Pol-Skór" PPHU (Łódź)

· "Kastor" SA Zakład Przemysłu Odzieżowego (Łask)

· "Rena" Spółdzielnia Dziewiarska (Rzeszów)

· "Akan" S.C. Zakład Pracy Chronionej (Gdańsk)

· "AGA" S.C. Anna i Jerzy Gabrysiak (Łódź)

 

http://www.iped.pl Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym („Przedsiębiorstwo Fair Play”, „Zatrudnienie Fair Play”) ŕ ufundowany przez Krajową Izbę Gospodarczą

 

H&M Firma zatrudnia na całym świecie około 39 tys. pracowników. Dysponuje wykwalifikowanym zespołem 90 własnych projektantów i 50 grafików. W 2002 r. przychody spółki wynosiły około 6 mln euro. Działalność firmy opiera się na projektowaniu i dystrybucji. Nie posiada ona żadnych zakładów produkcyjnych, ale współpracuje z około 900 dostawcami szczególnie z Europy i krajów azjatyckich. Warto dodać, że aż 50 % produkcji odbywa się w Europie.

 

http://www.textiles.pl Polska Izba Odzieżowo-Tekstylna

 

http://www.kig.pl Krajowa Izba Gospodarcza (Platforma ds. Zrównoważonego Rozwoju, Komitet ds. Etyki, Edukacji i Rynku Pracy)

 

http://www.cleanclothes.org

oddzialy w poszczegolnych krajach, tez producenckich np. Bulgaria, ciekawe raporty np. na stronie francuskiej

 

http://www.levistrauss.com/Citizenship/ProductSourcing.aspx

Levi Strauss ma dwie fabryki w Polsce, ale poza tym jeszcze dziesiatki w Chinach, Bangladeszu itp, moze warto zaprosic kogos z LS Polska, zeby opowiedzial o konkretach?

 

1.POLSKA MARKA – ciekawe informacje na temat marek, w tym odzieżowych, które zostały przejęte albo po prostu upadły w konkurencji z tańszymi produktami z Chin, czy korporacycjami,

 

Moda Polska i Cora, które jeszcze w latach 80. należały do najsilniejszych marek na polskim rynku odzieżowym, dziś żyją tylko we wspomnieniach. Przedsiębiorstwa zbankrutowały, a ich popularne kiedyś znaki firmowe zniknęły z rynku. Nazwa i logo Mody Polskiej - firmę pod koniec lat 90. przejął Kredyt Bank - znalazły w końcu nabywcę, ale już nie wróciły na rynek. Znak firmowy Cory nie jest nawet wydzielony z masy upadłościowej firmy zarządzanej przez syndyka – Polskie marki przegrywają z globalizacją - Anita Błaszczak (Rzeczpospolita, 25.05.05) - http://www.imp.org.pl/artykulyprasowe.html#polskiemarki

 

2.MOCNE POLSKIE MARKI - Polskie firmy odzieżowe zyskują klientów w Europie. Rosjanie, Czesi, Węgrzy, Litwini i Łotysze kupują nasze towary.

Polskie firmy za granicą sprzedają spodnie, koszule i kurtki w sklepach Reserved, Tatuum i House. Buty - w sklepach Gino Rossi i Wittchen. Marki brzmią obco, toteż klienci nie zawsze wiedzą, że to polskie sklepy. Najwięcej sklepów za granicą ma gdańska firma LPP, która sprzedaje ubrania pod markami Reserved i Cropp, łódzki KAN z Tatuum, Gino Rossi i Carry.

 

- Teraz sam dobry produkt i dobra obsługa nie wystarcza. Trzeba nawiązać więź z klientem opartą na wzajemnym zaufaniu, wtedy można zdobyć każdy rynek - wyjaśnia Chris Daffy, ekspert z zakresu sprzedaży i obsługi klienta.

 

W tym roku firmy planują otworzyć ponad 40 sklepów za granicą. Szkoda tylko, że niewielu klientów kojarzy kupowaną markę z Polską, ale wtedy sprzedaż nie szła by tak dobrze jak teraz. Może się to zmienić, gdy poprawimy wizerunek Polski za granicą - http://ww2.tvp.pl/2580,20060420330260.strona

 

Cóż, szkoda, ze wszystko i tak MADE IN CHINA no i szkoda, ze faktycznie nazywaja je strasznie obco

 

 

07.03.2006

3.Jak sprostać konkurencji? - To z portalu głównie tekstylnego, ale również siłą rzeczy z odzieżowego.

 

Przemysł tekstylno-odzieżowy w Polsce nie czuje się chyba najlepiej. Nasze firmy od lat coraz wyraźniej czują na plecach oddech azjatyckiej konkurencji, a ta napiera na rynki europejskie z coraz większą mocą. W dodatku nic nie wskazuje na to, by tendencja miała się wkrótce odwrócić. Co robić w tej sytuacji? To pytanie zadał sobie już zapewne niejeden polski przedsiębiorca.

Gotowej recepty, oczywiście, nie ma. Są jednak wyraźne wskazania co do tego gdzie należy szukać ratunku przed zalewem produkcji z Chin czy Indii. Naukowcy związani z włókiennictwem czy odzieżownictwem są przekonani, że naszą siłą mogą stać się technologie, jakość czy wzornictwo, ale na pewno nie wysokość produkcji. Już dziś koszt gotowego produktu z Azji jest częstokroć niższy niż kwota potrzebna polskiemu producentowi na zakup surowca. W tej sytuacji nasz produkt nie ma najmniejszych szans na rynku.

Łódzcy naukowcy podjęli się realizacji projektu Transformacja przemysłu tekstylno-odzieżowego z pracochłonnego w naukochłonny – LORIS TEX (www.loristex.pl) , który ma wskazać warunki potrzebne do dokonania się przełomu technologicznego. Na początku zostaną zbadane firmy w regionie łódzkim, uchodzącym za mekkę sektora tekstylno-odzieżowego. - Realizując projekt chcemy przekonać przedsiębiorców do myślenia bardziej perspektywicznego i zmienić model myślenia polegający na tym, że wszystkie siły koncentruje się wyłącznie na tym co zrobić teraz, by sprzedać swój towar – mówi prof. Anna Rogut z Uniwersytetu Łódzkiego, członek zespołu zarządzającego. Zamierzamy pokazać, że szanse mają ci, którzy postawią na renomę, atrakcyjne wzornictwo, markę, wyroby wysoko wyspecjalizowane. A do tego niezbędna jest współpraca z nauką i wymiana doświadczeń z firmami europejskimi. Dlatego w ramach Loris Tex odbywać się będą bezpłatne seminaria, panele eksperckie, wizyty studyjne i spotkania z zagranicznymi przedsiębiorcami. Wszystko po to, by umożliwić lub wzmocnić przepływ informacji służących podniesieniu konkurencyjności. Kolejnym krokiem będą konkretne projekty pilotażowe w celu rozwiązywania poszczególnych problemów. W tym zakresie realizatorzy projektu zamierzają korzystać z doświadczeń francuskiego Nord Pas de Calais i hiszpańskiej Katalonii.

Jednakże polskim przedsiębiorstwom potrzebne jest nie tylko wsparcie w aspekcie strategicznym czy prawnym, także w sensie praktycznym. W tym celu został uruchomiony ogólnopolski projekt szkoleniowy Tex Plus – Innowacyjne przedsiębiorstwa – doskonalenie kadr sektora tekstylno-odzieżowego (www.texplus.pl), powiązany z badawczym Loris Tex, także skierowany do przedsiębiorstw sektora tekstylno-odzieżowego w całej Polsce. Program 9 szkoleń został skonstruowany pod kątem potrzeb właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, zainteresowanych podniesieniem poziomu kompetencji zawodowych swoich kadr. Szkolenia są refundowane w 80% ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Zarówno działania w zakresie Loris Tex, jak Tex Plus, służą podniesieniu poziomu technologicznego i stopnia nasycenia wiedzą firm tekstylno-odzieżowych tak, by – mimo ogromnej konkurencji z Azji – mogły z powodzeniem funkcjonować na polskim i europejskim rynku.

Obydwa projekty realizuje łódzki Instytut Badań nad Przedsiębiorczością i Rozwojem Ekonomicznym EEDRI.

Renata Karolewska http://www.tekstylia.pl/content.php?site=wiadomosci&action=wiadomosci_show&news_id=138

 

 

4.Znalazłam jakiś periodyk na temat odzieży musze się udać na prasówkę do BUWu zatem, a dawno nie byłam......

Odzież : organ Centralnych Zarządów Przemysłów Odzieżowego i Dziewiarskiego. Adres wyd. Łódź : 1950, do dzis wydawane, ciekawe co to...hmmmm

 

 

5.Polskie firmy odzieżowe wdzierają się na rynki zagraniczne.

 

Rosjanie, Czesi, Węgrzy oraz Litwini i Łotysze na potęgę kupują spodnie, koszule czy kurtki w sklepach Reserved, Tatuum oraz House. - Trzeba być tam, gdzie ma się największe szanse rozwoju - mówią nasi producenci. Atak na Zachód większość odkłada na później.

Pod tym względem krajowe sieci odzieżowe wzorują się na gigantach - szwedzkim H&M czy hiszpańskiej Zarze. Ta ostatnia jeszcze w 1975 roku zaczynała działalność od skromnego sklepu w La Coruna nad Atlantykiem. Dziś ma ponad 2,3 tys. placówek na całym świecie. Podobnie wyglądały losy H&M prowadzonego przez rodzinę Perssonów.

Czy Polakom uda im się dorównać?

Dla nas Rosja i Ukraina

- Za trzy, cztery lata będziemy mieć więcej sklepów za granicą niż w Polsce - zapowiada Dariusz Pachla, wiceprezes LPP, który w kraju ma 130 sklepów Reserved oraz Cropp.

LPP to gwiazda krajowego rynku odzieżowego. Firma powstała na początku lat 90. Założyło ją dwóch absolwentów Politechniki Gdańskiej, którzy dorobili się na handlu elektroniką przywożoną z Singapuru. W rozkręceniu odzieżowego interesu miał im pomagać Steven Jacobs, były prezes GAP-a, słynnej amerykańskiej sieci sklepów z ubraniami typu casual, czyli tzw. mody miejskiej.

LPP nastawił się na sprzedaż ubrań ludziom w wieku 17-27 lat. Dla nich powstały sklepy Reserved. Półtora roku temu koncern stworzył markę dla nastolatków - Cropp.

Firma rozwija się w imponującym tempie. W tym roku przychody LPP mają osiągnąć 750 mln zł, w przyszłym - miliard.

Coraz więcej spółka sprzedaje przy tym na zagranicznych rynkach. W zeszłym roku pochodziło stamtąd 11 proc. przychodów LPP, dziś już 15 proc.

Gdańska firma ma za granicą 36 sklepów. Najwięcej, bo 12, w Czechach. Do końca 2006 r. liczba ta ma się podwoić. Nowe placówki będą powstawać głównie w Rosji i na Ukrainie - po siedem-dziesięć sklepów.

LPP to jednak nie wyjątek.

Łódzka firma KAN - właściciel marki Tatuum (odzież codzienna męska i damska) - pod koniec czerwca podpisała umowę z firmą Ikea o współpracy na terenie Rosji i Ukrainy. Szwedzki gigant w ciągu dwóch lat wybuduje centra handlowe w Moskwie, Sankt Petersburgu, Kazaniu, Niżnym Nowgorodzie, Jekaterynburgu i Kijowie. W każdym z nich znajdzie się sklep Tatuum.

KAN ma już dziesięć salonów za granicą, m.in. na Węgrzech (w Budapeszcie i Peczu) oraz w Pradze i w Moskwie. W ciągu półtora roku liczba ta ma wzrosnąć co najmniej do 22. KAN z operacji na rynku zagranicznym czerpie już 40 proc. przychodów!

W tyle nie zostaje też krakowski Artman, do którego należy sieć ubrań dla nastolatków House. W Rosji, Niemczech oraz na Słowacji ma osiem sklepów. Do końca roku chce otworzyć kolejne dziesięć o łącznym metrażu ok. 1,5 tys. mkw.

Drożej i więcej

Co pcha nasze firmy odzieżowe za granicę?

Na krajowym rynku zaczyna się im robić za ciasno. Polacy na odzież wydają mało - ledwie 4-5 mld euro rocznie. Mniej więcej tyle wynoszą przychody H&M czy Inditeksu z jego sztandarową marką Zara.

Dla porównania - rynki włoski, niemiecki, francuski czy brytyjski wart jest [warte są -?] dziesięć razy więcej.

Ponadto za dwa, trzy lata nie będzie już gdzie stawiać sklepów odzieżowych - najciekawsze lokalizacje będą już zajęte.

No i co najważniejsze - na zagranicznej ekspansji można nieźle zarobić. - Trzy nasze moskiewskie sklepy Tatuum generują o 20 proc. większe przychody niż osiem warszawskich - twierdzi Tomasz Podolak z KAN-a. Sprzedają więcej i drożej niż w Polsce.

Polacy na razie inwestują głównie w Czechach, Rosji, na Węgrzech oraz w krajach nadbałtyckich. Pomaga im to, że handel detaliczny w tych krajach (podobnie jak u nas) funkcjonuje od niedawna. Nie mają też zbyt wielkiej konkurencji, bo nie weszli tam jeszcze duzi światowi gracze. Na przykład w Rosji i na Ukrainie nie ma H&M, które w Polsce ma już 20 sklepów.

Nie bez znaczenia jest także to, że we wszystkich krajach byłego bloku wschodniego sprzedaje się mniej więcej to samo. Nie trzeba więc szyć kolekcji tylko na potrzeby określonego rynku, tak jak to często robi się na Zachodzie.

Różnice pojawiają się za to w technice sprzedaży. W Rosji LPP swoją odzież pozycjonuje[?] jako ubrania z wyższej półki. Rosjanie uwielbiają bowiem wyroby ekskluzywne. Sieć sprzedaje więc te same ubrania co u nas, ale z wyższą marżą.

Z kolei na Węgrzech lato jest dłuższe - dłużej więc można sprzedawać ubrania letnie.

Co więcej, w Budapeszcie jest ograniczona liczba centrów handlowych, dlatego butiki trzeba lokować przy głównych ulicach. Z kolei w krajach nadbałtyckich wystarczy opanować sklepami stolice i to wystarcza, by kontrolować tamtejszy rynek.

Bytom szturmuje Berlin

Ekspansja na tereny byłego bloku wschodniego to dla naszych sieci odzieżowych sposób, aby zdobyć doświadczenie i siłę potrzebne do rozpoczęcia działalności na Zachodzie.

LPP o przejściu za Odrę będzie myśleć dopiero za rok lub dwa.

- Stopień nasycenia tamtych rynków mało się zmienia i czy zdecydujemy się tam wyruszyć dziś czy za dwa lata, sytuacja będzie podobna - twierdzi Pachla.

Ryzyko, na które nie zdecydowało się LPP, podjęły jednak już niektóre krajowe firmy. Na przykład Bytom swój pierwszy sklep w Berlinie otworzył zaraz po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Butik mieści się przy najbardziej prestiżowym berlińskim deptaku handlowym - Ku'dammie.

Co ciekawe, do grona jego najlepszych klientów należą Rosjanie, którzy znają ubrania Bytomia od siebie z kraju.

- Do listopada chcemy otworzyć w dwóch niemieckich centrach handlowych kolejne punkty - zapowiada Olgierd Lizoń, prokurent spółki.

Nowym sposobem firmy na podbój niemieckich klientów ma być także otwarcie 1 sierpnia luksusowego salonu mody ślubnej w Mode Center Berlin na Mariendorfer Damm. Panie będą mogły tam kupować suknie, a panowie garnitury na zamówienie. Na życzenie klienta krawiec Bytomia będzie docierał do jego domu.

A na koniec reklama

Za wcześnie, aby stwierdzić, że krajowe firmy odniosły już sukces poza granicami kraju. Nie udało im się jeszcze zbudować w powszechniej świadomości siły swojej marki. Do tego są bowiem potrzebne długie oraz kosztowne kampanie reklamowe.

A opłaca się w nie inwestować dopiero wtedy, gdy sieci osiągną odpowiednią liczbę placówek.

Pierwszą taką próbę ma przed sobą Bytom, który w ramach kampanii reklamującej nowy salon ślubny wykupił ogłoszenia w "Der Tagesspiegel" i "Berliner Abendblatt" oraz w rosyjskojęzycznym niemieckim radiu Russkij Berlin 97,2 fm. Podobne kroki podejmie niedługo także LPP w Czechach.

http://www.mediarun.pl/news/id/10946

 

 

i ze strony Ministerstwa o inwestycjach za granicą. To ciekawe.

http://www.mgip.gov.pl/Wiadomosci/ARCHIWUM/Polska+inwestuje+w+krajach+UE.htm

Comments (0)

You don't have permission to comment on this page.